zalanie
23
marzec
2021
Własny budżet dla bystrzaków. Czy opłaca się go prowadzić?

Robienie budżetu – brzmi poważnie, co? Pewnie myślisz, że twój własny budżet nie zasługuje na planowanie, bo rozchodzi się błyskiem. Albo że planować to sobie mogą rodzice, a ty jeszcze nie musisz tak profesjonalne podchodzić do wydatków? No dobra, ale fajnie byłoby się cieszyć kieszonkowym dłużej niż dwie godziny po otrzymaniu przelewu od starych? To przeczytaj, ta wiedza się przyda.

Mój własny budżet – od czego zacząć?

Może już masz swoje oszczędności, dostajesz kieszonkowe lub za chwilę zdobędziesz pierwszą pracę. Pierwsza zasada brzmi: każdy moment jest dobry, aby zacząć prowadzić własny budżet. Tłumaczenie, że jesteś za młody w tym wypadku nie jest dobre.  Nawet, jeśli będziesz odkładać po złotówce – z dobrze zaplanowanym budżetem skutecznie osiągniesz cel, np. lepszy telefon, krzesło gamingowe, lepszy rower, albo skórzaną kurtkę, markową torebkę. Co tam chcesz. Najtrudniej jest zacząć, a potem jakoś idzie i dziadkowie też się przecież dorzucają – więc złotówka do złotówki i będziesz odpalać [nazwa gry, w którą aktualnie grasz] z profesjonalnego siedziska. Przygotuj kartkę papieru lub uruchom excela. Możesz też skorzystać ze specjalnych aplikacji. W zasadzie to ostatnie polecamy najbardziej.

Krok pierwszy – wybór aplikacji – czyli póki co jest przyjemnie, prawda?

Tworzymy własny budżet!

Jak już aplikacja trafi na twój telefon, to trzeba ją systematycznie uzupełniać. Prawda jest taka, że to będzie fun przez góra dwa dni. Potem jakoś ci wyleci z głowy, więc sugerujemy od razu ustawić przypomnienie w telefonie na kolejne dni, a zwłaszcza po weekendach, kiedy jak wiadomo kasa płynie szybciej.

Prowadzenie budżetu sprowadza się do kontroli, na co i dlaczego wydajesz. Ta wiedza pozwala planować większe wydatki i rezygnować z tych, bez których z całą pewnością przeżyjesz (np. codzienna porcja gumy do żucia wydaje się zbędna). Inaczej, wiesz ile dostajesz i ile ci zostaje, a dzięki temu możesz odłożyć na to, na czym ci naprawdę zależy.

Planowanie budżetu – to kilka zapisów

W podstawowej formule twój budżet to tylko kilka kroków. Zapisuj regularnie:

  • Kwotę, jaką dysponujesz „na czysto”, czyli ile realnie masz pieniędzy. Kiedy dostajesz kieszonkowe, kiedy i ile odpalają dziadkowie? To twoje wpływy. Za jakiś czas dojdzie do tego kasa z pierwszej pracy. Zapisuj z datami – zobaczysz, jak to wygląda w czasie. Bo teraz to nawet nie zauważasz, że doszło, nie?
  • Wydatki stałe i okresowe. Nazywasz, co i ile cię kosztuje. Abonament Spotify albo Netflixa to wydatki stałe. Niedługo dojdą do nich kolejne, typu czynsz za mieszkanie, opłaty za media, opłaty za kurs, bilety komunikacji miejskiej – jak zaczniesz studia w innym mieście, to takich pozycji możesz się spodziewać. Samo się nie zapłaci. Do wydatków stałych zalicz też to, co zjadasz i wypijasz. No wiadomo, że obiadek u mamusi zawsze na propsie, ale bez hamburgera nie ma życia. Ile na to miesięcznie schodzi? Stałe są również wydatki na szeroko pojętą rozrywkę, zobacz więc ile to miesięcznie. Co jest ważne, a bez czego możesz żyć? No i zapisuj to, co wpada nagle – okazja na Zalando, jakiś gadżecik w grze, dodatkowe wyjście na imprezę i powrót Uberem, bo nie było jak inaczej…

Trochę zabawy z tym będzie, ale dzięki temu zobaczysz, że w gruncie rzeczy całkiem dużą kasą obracasz.

Oszczędzanie jednak jest realne

  • Plan oszczędzania – to trzeci punkt. Wpisz kwotę, którą chcesz odłożyć. Rozplanuj miesięczne odkładanie na wybrany cel. Bądź realistą i nie chciej za dużo na raz. Jak zobaczysz, że system się sprawdza i masz efekty, uwierzysz, że można odkładać więcej. Wróć do punktu drugiego i sprawdź, które z wydatków są zbędne, które można zmniejszyć. Przykładowo, masz abonamenty na trzech platformach streamingowych. Na pewno korzystasz z trzech na raz? Może miesięcznie wydajesz dużo na ubrania. Wyprzedaże, okazje, zakupy przez Internet. To wszystko jest bardzo przyjemne, ale może zamiast tak częstych zakupów jedna porządna i np. droższa rzecz, ale rzadziej? A może codzienne wizyty w sklepach spod marki uroczych płazów nie są aż tak niezbędne? Na pewno znajdziesz coś, na czym możesz nieco przyciąć.

Ucz się tego od początku – dobre nawyki zaprocentują!

Zobacz zresztą, co na temat oszczędzania piszą najlepsi: Michał Szafrański, Marcin Iwuć, Tomasz Jaroszek. Radzą, jak zabrać się za planowanie wydatków, podsuwają narzędzia i tłumaczą, jak to wszystko ogarnąć. Ci kolesie naprawdę mają głowy do interesów – warto obserwować, choć z pozoru wyda ci się to wyższą szkołą jazdy.

Własny budżet a ubezpieczenie

Póki co chroni cię ubezpieczenie NNW szkolne, potem prawdopodobnie ubezpieczysz się jako student – uczelnie też zalecają zakup NNW. Jak zaczniesz pracować, wynajmować mieszkanie w grę wejdą kolejne polisy. Nie mówiąc o własnym samochodzie. Takim naprawdę twoim – tu już obowiązkowo trzeba mieć OC. To ważne wydatki, bez nich cały twój plan budżetowy może wziąć w łeb. Bo jak się coś stanie, to płacisz z własnej kieszeni, jeśli nie byłeś ubezpieczony.

Zalejesz sąsiada z dołu, wjedziesz elektryczną hulajnogą w zaparkowany przy chodniku samochód, złamiesz rękę na treningu albo nie wyjdzie ci parkowanie w kopertę twoim pierwszym autem i zarysujesz i siebie i sąsiada. To wszystko oznacza niemałe wydatki, na jakie nie stać większości z nas z własnej kieszeni. Dlatego składki na niezbędne ubezpieczenia musisz uwzględnić w swoim budżecie. Warto wiedzieć na przyszłość – unikniesz niepotrzebnych przykrości.

Powodzenia!