14
Sie
2019
Grad – coraz częściej i mocniej?

W czerwcu w Gorzowie Wielkopolskim spadł grad o średnicy sięgającej 12 cm.  Takich gradobić w tym roku było bardzo dużo. W porównaniu z poprzednimi latami jest wyjątkowo, i częściej, i intensywniej. Gradziny o takiej średnicy to powgniatana karoseria samochodów, blach dachowych, potłuczone szyby, ogromne straty w uprawach. Czy przed gradem można się jakoś zabezpieczyć? Można go w ogóle przewidzieć?

Tekst przygotował Jarosław Turała, bloger, meteorolog pasjonat, który prognozuje pogodę na „Sorry. Taki mamy klimat” czyli pogoda pod oknem Jarosława Turały.

Co jest w chmurze burzowej?

Chmura burzowa to krople wody oraz lód. To samo w sobie nie jest straszne, każda chmura jest skondensowaną parą wodną. Ta burzowa niesie jednak ogromną energię. Kropla wody, która znajduje się w jej podstawie, trafia na swoisty rollercoaster, który prowadzi ją bardzo wysoko. To prąd wstępujący (z angielskiego „updraft”), czyli kolumna wznoszącego się powietrza. Im większy prąd wstępujący, tym bardziej rozbudowana chmura. Prąd jest obok wilgoci kluczowym elementem w rozwoju chmury burzowej.

Duża chmura… będzie grad?

Zasada jest prosta. Im silniejszy prąd wstępujący, tym bardziej rozbudowana chmura, a im bardziej rozbudowana chmura, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia gradu. Najczęściej dochodzi do tego, gdy mamy do czynienia z superkomórkami burzowymi. To ogromne i niestety dość niszczycielskie struktury. Grad pada późną wiosną i latem. Jesienią i zimą pada krupa śnieżna. Jest to opad, który często mylimy z gradem. Krupa śnieżna jest nieprzezroczysta i odbija się od powierzchni ziemi. Strukturą przypomina kulki styropianowe, więc teraz – jak już to wiecie, na pewno się nie pomylicie.

krupa sniezna

Krupa śnieżna, fot. Jarosław Turała

Lodowe pociski

Wróćmy do naszej kropli, która właśnie „wsiada do kolejki górskiej” zwanej prądem wstępującym. Można powiedzieć, że będzie miała niezłą zabawę, gdyż prąd wstępujący ma prędkość minimum 160 km/h, a w wyższej warstwie troposfery nawet 230-240 km/h.

Kropla zamarza, ponieważ im wyżej, tym chłodniej. Powietrze w górnej części chmury zaczyna rozchodzić się na boki, więc kropla, a w zasadzie teraz już kryształek lodu, opada po opuszczeniu kolumny powietrza. W trakcie tej podróży w dół, kryształek natrafia na warstwy, w których jest jeszcze woda. Doczepiają się do niego kolejne krople, woda „przykleja się” do lodu. Po czym znów dostaje się do prądu wznoszącego i w trakcie podróży w górę całość zamarza. Na powierzchni gradziny w ten sposób tworzą się kolejne warstwy. Gradzina się powiększa. Ma nieregularny kształt i jest coraz cięższa.

Ciężar zaś sprawia, że w którymś momencie gradzina „przeciwstawia się” wznoszącej kolumnie powietrza. I wtedy spada na ziemię z prędkością sięgającą 100 km/h i większą.

grad

Gradzina, fot. Jarosław Turała

Co może zniszczyć grad?

Grad o średnicy od dwóch do czterech centymetrów może spowodować spore szkody materialne. Zostawia ślady na karoserii, niszczy uprawy. Gdy średnica gradziny przekracza pięć centymetrów staje się wręcz śmiertelnym pociskiem. Może wybić szyby, uszkodzić dachy.

Rekordowe gradziny

Największa zbadana gradzina w ostatnich latach miała średnicę 20 cm, obwód 47 centymetrów i ważyła 0,8 kg. Taki grad spadł w miejscowości Vivian w Dakocie Południowej w USA. Światowy rekord należy jednak do gradzin, które spadły w 1986 r. na miasto Gopalganj w Bangladeszu. Kule gradowe ważyły wówczas ponad kilogram. Zabiły 90 osób.

Gradziny mogą być jednak jeszcze cięższe. Nie wszystkie „rekordy” oficjalnie się rejestruje. Ludzie zajęci są raczej szacowaniem strat niż zbieraniem i odpowiednim przechowywaniem gradzin. Zdarzały się znaleziska, których obwód przekraczał 150 cm, a średnica dochodziła do 60 cm. Wyobraźcie sobie takie wielkie lodowe arbuzy spadające z nieba!

W Polsce największe gradziny zanotowano w 1931 roku na Lubelszczyźnie. Nad okolicą przeszła wówczas trąba powietrzna, która zrujnowała Lublin. Spadł grad, a gradziny ważyły ponad kilogram.

Niestety, nie da się do końca przewidzieć, z której chmury spadnie grad, jednak w każdym przypadku, gdy dostajecie ostrzeżenia przed burzami, liczcie się z tym, że grad spadnie.

gradziny

Gradziny, fot. Jarosław Turała

Gdzie najczęściej pada grad?

Wieloletnie obserwacje pokazują tzw. szlaki gradu. Miejsca, w których takie opady zdarzają się najczęściej. W Polsce są to Małopolska, Wyżyna Lubelska, Pogórze Karpackie i Karpaty, Przedgórze Sudeckie i Sudety oraz Pomorze. W Europie grad najczęściej pada w Niemczech, północnej Francji, w Belgii, Holandii i Luksemburgu.

Czy da się przewidzieć grad?

Myślicie, że to dawno, albo daleko i takie ryzyko pogodowe jak grad to jednak was nie dotyczy? Błąd! Zapytajcie mieszkańców Gorzowa Wielkopolskiego, jakie straty ponieśli w czerwcu, gdy bombardowały ich 12-centymetrowe gradziny. To się może zdarzyć! Zmiany klimatyczne sprawiają, że niestety na takie zjawiska narażeni jesteśmy coraz bardziej. Pogoda staje się bardziej gwałtowna. Dlatego w sezonie burzowym, latem, bierzcie ryzyko gradu na poważnie. Nie z każdej chmury burzowej spadnie, tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Lepiej jednak zapobiegać niż żałować. Śledźcie prognozy, zaglądajcie na mapy burzowe.

Jeśli zbliża się duża burza, dostaliście ostrzeżenia, a macie możliwość zabezpieczenia samochodu, postawienia go na parkingu podziemnym, w garażu, zróbcie to. Pozbierajcie rzeczy z tarasów, nie wychodźcie. Niestety, na niektóre zjawiska nie mamy wpływu, nie możemy też wszystkiego zabezpieczyć. Warto więc pomyśleć o innych sposobach ochrony majątku – o ubezpieczeniu.

Tu przeczytacie, co zrobić w razie nawałnicy:

Nie zaklinaj pogody. Działaj! – poradnik dla każdego w razie burzy