pogoda wiosna lato 2019
15
Paź
2019
Pogoda wiosna – lato 2019. Czy w tym roku była gwałtowniejsza?

Przez całe lato nawoływaliśmy was, byście bardziej uważali na pogodę. Ostatnio pogoda lubi nas zaskakiwać i lepiej jej nie bagatelizować. Zwłaszcza, że sporo możemy zrobić, by uniknąć ewentualnych strat – dbać o dom, pochować luźno stojące przedmioty, przestawić auto w bezpieczne miejsce, ubezpieczać się od ryzyk pogodowych, wreszcie nie wychodzić z domu, gdy wieje i grzmi… Mówiliśmy działaj, #niezaklinaj.

Wiele osób nas posłuchało, a przynajmniej zainteresowało się naszą akcją – mieliśmy kilka milionów odtworzeń wideo, dotarliśmy do 8 milionów osób. Nie przekonaliśmy wszystkich. Niestety wiele osób nadal uważa, że klimat się zmienia, pogoda staje się bardziej gwałtowna, ale akurat nie u nich! To podsumujmy ostatni ciepły sezon. Czy pogoda wiosna-lato 2019 rzeczywiście bardziej nam dokuczała? Czy wszystko było tak jak do tej pory, czyli mieliśmy w miarę przewidywalną wiosnę i lato? 

Podsumowuje Jarosław Turała, bloger, meteorolog pasjonat, który prognozuje pogodę na „Sorry. Taki mamy klimat” czyli pogoda pod oknem Jarosława Turały.

Pogoda wiosna – lato 2019: w pogodzie na pewno nie bywa nudno

W Polsce mamy klimat umiarkowany przejściowy. Jeszcze do niedawna taki klimat oznaczał sporą przewidywalność. W latach 90 tych mieliśmy wyraźnie zaznaczone pory roku – wiosnę, lato, jesień, zimę. Dziś granice między nimi są zatarte. Mamy za to ciepłe i bezśnieżne zimy i wyżową pogodę dominującą niemal przez pół wiosny, zamiast wędrujących głębokich niżów. To nie koniec zmian.  Pogoda wiosna-lato 2019 – czym nas zaskoczyła ?

Kwiecień plecień…

Kwiecień powitał nas piękną, słoneczną pogodą, ale również przymrozkami. Noc z 31 marca na 1 kwietnia była szczególnie zimna dla mieszkańców woj. zachodniopomorskiego. We wsi Wierzchowo zanotowano aż -7 stopni. Wszystko za sprawą wędrownego wyżu, który przyniósł sporo słońca, ale niestety także znaczne spadki temperatury. Około 10 kwietnia nadal nad Polskę napływała arktyczna masa powietrza z północy. W Lidzbarku o 6 rano zanotowano -5 stopni. W regionach o większym zachmurzeniu, gdzie ciepło aż tak bardzo nie „uciekało”, temperatura utrzymała się powyżej zera. Mimo to, wszyscy czekaliśmy z utęsknieniem na cieplejsze chwile!

14 maja – zasypane Zakopane >>>

i pogłębiająca się susza

Taka pogoda spowodowała, że w wielu regionach pogłębiła się susza. W Wielkanoc nad Polską królował wyż skandynawski Katharina. Brak opadów, a do tego tradycyjne o tej porze roku wypalanie traw i nieużytków to nic dobrego. Sami sprawialiśmy, że ryzyko się zwiększało. Po pierwsze przy trwającej suszy bardzo rosło zagrożenie pożarowe. Po drugie, wypalanie to na dłuższą metę wyjaławianie gleb. Gorsza jakość gleb w połączeniu z powtarzającymi się suszami nie przyniosą nam korzyści. Klimat się zmienia – warto zmienić niektóre przyzwyczajenia. Nawet jak te „tradycyjne metody” są łatwiejsze, tańsze i przynoszą krótkoterminowe korzyści.

Nic pewnego w pogodzie w maju

Tymczasem przyszła majówka. W tum roku upłynęła pod znakiem spokojnej, choć bardzo malowniczej pogody. Komórki konwekcyjne uraczyły nas przelotnymi opadami oraz lokalnymi burzami.

Musimy przypomnieć, że w 2018 roku o tej porze roku mieliśmy wysyp burz stacjonarnych, czyli takich, które generują spore opady i wiszą nad jednym regionem przez wiele minut. Jedna z takich burz, która osiągnęła status superkomórki burzowej, 3 maja zalała Zgierz. Opady gradu sprawiły, że gdyby nie kalendarz, można by pomyśleć, że mamy środek zimy. Jak widać więc, z majówką już od kilku lat nic pewnego! Z majem zresztą też.

 

Źródło: Maciej /Jadowity/ Teklinski

Wczesny start sezonu na trąby powietrzne

W tym roku sporo było opadów o charakterze konwekcyjnym. W wielu miejscach mieliśmy także do czynienia z wystąpieniem zalążków trąb powietrznych. Zdarzało się również, że pełnopostaciowa trąba powietrzna schodzi na ziemię, np. na Lubelszczyźnie. Wielu pasjonatów meteorologii nie przypomina sobie tak wczesnego sezonu na trąby powietrzne. Zaskoczyła nas liczba zalążków rotującego powietrza. Dlatego końcówka maja upłynęła już pod znakiem wielu ostrzeżeń.

Byliśmy pod działaniem ośrodka niskiego ciśnienia. Wiązała się z tym adwekcja ciepłej i niestabilnej termodynamicznie masy powietrza. Zwiększone wartości energii potencjalnej dostępnej drogą konwekcji sprzyjały powstawaniu wielu komórek burzowych. Niski poziom kondensacji z uniesienia oraz zwiększona skrętność wiatrowa spowodowały właśnie wysyp zalążków trąb powietrznych.

Pogoda wiosna-lato 2019: podtopienia na południu Polski

Trąby powietrzne i leje kondensacyjne to nie jedyne zagrożenia z końcówki maja. Niestety niż, fronty, oraz ilość opadów spowodowały w wielu miejscach podniesienie się poziomu wód. Na południu Polski mieliśmy lokalne podtopienia. W powiecie niziańskim, we wsi Jeżów, wylała rzeka Jeżówka. Wiele dróg zostało zalanych i nieprzejezdnych. Wysoki poziom zanotowała rzeka Ropa w mieście Biecz. Tam także mieszkańcy musieli liczyć się z utrudnieniami.

Podtopienia na południu Polski >>>

Dużo wody, ale tylko punktowo. O suszy nie można zapomnieć

Początek czerwca nie przyniósł zmian, znów sporo było opadów pochodzenia konwekcyjnego. To oznacza, że miejscowo sumy opadów były dość znaczące. Doszły do tego także burze wielokomórkowe. Punktowo więc wody było bardzo dużo. Wszystko za sprawą chłodnego frontu atmosferycznego, który wędrował z zachodu na wschód. W dolnotroposferycznych strefach konwergencji (zbieżność wiatru) dochodziło do zainicjowania głębokiej konwekcji. Padał grad, a wiatr wiał z prędkością do 80 km/h. Ale czy to oznacza, że mogliśmy zapomnieć o suszy? Niestety nie! Padało punktowo, w skali kraju sytuacja wcale się nie poprawiła. Wody w wielu miejscach było stanowczo za mało.

Upał i gwałtowne burze

W czerwcu jednak czekały nas kolejne pogodowe niespodzianki. Wyż znad Litwy powoli odsunął się na wschód. Przez jakiś czas byliśmy jeszcze w jego oddziaływaniu. Jednocześnie na zachodzie pojawił się ośrodek niskiego ciśnienia.  Wartkim strumieniem do Polski napływało powietrze pochodzenia zwrotnikowego. Zaczęliśmy narzekać na upały. W ciągu dnia, temperatura wzrastała do nawet 33 stopni. A niemal każdy dzień kończył się gwałtownymi burzami.

Fala upałów w Polsce >>>

Typowy czerwiec?

Padały kolejne rekordy temperatury. W Radzyniu 26 czerwca 2019 r. zanotowano aż 38,2 stopnia! Poprzedni rekord zarejestrowano w 1935 roku i wynosił on 38 stopni. 12 czerwca mezoskalowy układ konwekcyjny wygenerował wielokomórkowe burze. Gradziny osiągnęły średnicę 8-10 cm! To nie jedyny rekord. Kolejne burze przyniosły jeszcze większe gradziny. W województwie lubuskim spadł grad o średnicy 13 cm. Dochodziło do podtopień i zalań.

gradzina, fot. Jaroslaw Turala

Burze charakteryzowały się zwiększoną aktywnością elektryczną, doszło do pożarów zabudowań. Końcówka miesiąca dla mieszkańców Wierzchowisk w powiecie janowskim, w województwie lubelskim, skończyła się powodzią błyskawiczną.

Czy to był typowy czerwiec w Polsce? Nie! To był rekordowo upalny miesiąc nie tylko n naszym kraju. Mieliśmy też niespotykane do tej pory ilości lejów kondensacyjnych. Klimat się zmienia, czerwic pokazał to doskonale.

Lipiec, pozrywane dachy… i susza

Lipiec zaś znów przywitał nas gwałtownymi burzami, które były bardzo aktywne elektrycznie. W wielu miejscach mieliśmy do czynienia z wielokomórkowymi układami konwekcyjnymi, który generowały bardzo silny wiatr. Pozrywane dachy i powalone drzewa we Włoszczowej to przykład strat po takich żywiołach. Burzom towarzyszył duży grad w Świdnicy.

I nadal, mimo wielu burz, mieliśmy suszę. Wilgoć, ruchy wznoszące powietrza sprawiały, że burze były dość gwałtowne. Jedna z takich komórek niedaleko Zofiówki i Lutomierska spowodowała zejście trąby powietrznej. Na szczęście nie było ofiar. Jednak spore straty odnotowano w rolnictwie. Koniec lipca to m.in Ostrowiec Świętokrzyski zalany w czasie sinej burzy.

Gwałtowny sierpień

Pogoda nie była zdecydowana – raz upalnie i gorąco, raz z nieba lały się hektolitry wody. W sierpniu podobnie, wiele pogodowych zagadek. A przecież bywało, że w sierpniu mieliśmy piękną słoneczną pogodę. W tym roku było gwałtownie, lokalnie burze były naprawdę niszczycielskie. Takie zniszczenia burze przyniosły m.in. w miejscowości Jodłówka Wałki, gdzie kilkunastominutowa ulewa i silny wiatr spowodowały wiele szkód materialnych. Nad Bałtykiem rozpoczął się sezon trąb wodnych.

Sierpień był umiarkowanie ciepły. Choć pod koniec miesiąca znów mieliśmy spore upały. Temperatura sięgała 33 stopni. No i znów nad Polskę nadciągnął front atmosferyczny z opadami deszczu i burzami, które spowodowały podtopienia i zalania. Istny kalejdoskop! Niestety tragiczny w skutkach.

Tragiczna burza w Tatrach

Burza w Tatrach zmierzająca znad Słowacji wygenerowała wyładowania atmosferyczne, które raziły turystów przebywających na Giewoncie. Akcja ratunkowa była jedną z najbardziej wymagających w dziejach Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Na spokojną pogodę czekaliśmy więc na próżno. Początek września też jej nie przyniósł. Pojawił się za to kolejny mezoskalowy układ konwekcyjny (MCS), który uderzył w województwa północne. Miejscami opady były tak intensywne, że doszło znów do zalań i podtopień. Stroboskopy na niebie dały się we znaki mieszkańcom Podkarpacia. Błyskało tak intensywnie, że nie dało się spać. Niedaleko Zgorzelca zanotowaliśmy zaś kolejny przypadek leja kondensacyjnego.

 

Źródło: Podkarpacie Meteo

Wrzesień bez babiego lata

W połowie września pojawiło się więcej opadów, nadal sporo było burz. Mieliśmy też do czynienia z pierwszym incydentem wiatrowym spowodowanym przez niż wtórny niżu znad Rosji. Wzrósł gradient poziomu ciśnienia. Na Pomorzu wiało z prędkością około 90 km/h. Cyrkulacja zmieniały się z zachodniej w północną. Miejscowości nadmorskie zagrożone były cofką, czyli wdzieraniem się wody morskiej w głąb lądu. Na termometrach odnotowaliśmy drastyczne spadki. W Tatrach spadł śnieg. A wiele szlaków było oblodzonych. Dla miłośników września w Tatrach oznaczało to spore wyzwanie, bezpiecznie nie było!

Wiosna i lato – lokalnie spore straty

Widzicie więc, że możemy się spodziewać dosłownie wszystkiego. Od upałów po przygruntowe przymrozki. Ani wiosna, ani lato nie uraczyły nas spokojną pogodą, było burzowo, sporo było gradu i nawalnych deszczy. Wszystko działo się bardzo lokalnie, miejscami ze sporymi stratami. Do tego w wielu miejscach w kraju była susza, która już kolejny rok z rzędu przynosi spore straty.

Będzie gwałtowniej

Czy jesień będzie spokojna? Nic nie możemy obiecywać! Nie ma się co łudzić, pogoda wyraźnie staje się bardziej gwałtowna. Mimo że na skali, po przeanalizowaniu danych, nie wszystkie zjawiska pogodowe można określić jako ekstremalne, to wystarczy, że zdarzają się częściej niż zwykle. Przyjmijmy za pewnik, pogoda się zmienia, lepiej być już teraz na nią gotowym. Sprawdźcie dachy, stan rynien, odwodnienia, róbcie przeglądy, ubezpieczajcie się i reagujcie na alerty. W waszej okolicy było tym razem spokojnie i nie ruszają was takie komunikaty? Cóż, nie ryzykujcie, klimat się zmienia.